"Edytor tekstu" - Stephen King
Pewien pisarz stoi u progu złych czasów swojego małżeństwa - dzieci mają go za nieudacznika, żona podobnie. A on w dodatku nie może nic napisać, co podniosłoby go na duchu. Aż jego sąsiad obdarowuje go niezwykłym prezentem, który - jak mówi - służył mu za życia. Jest to elektroniczny edytor tekstu, jakich wiele, ale pozornie. Zabiera sprzęt do siebie, odpala, ale on wykazuje oznaki niedalekiego zużycia, spalenia. Jego krótka zabawa z nim wyciska na jaw zaskakującą właściwość tego niezwykłego urządzenia. Mianowicie za jego pomocą można kreować rzeczywistość, sprawiać, że przedmioty znikają, tworzyć sytuacje i przedmioty. Chwilową zabawę przerywa mu swąd palonych obwodów - maszyna lada chwila może ulec zniszczeniu. Wtedy zastanawia się nad swoim życiem, jak je prowadzi, czy mu w nim dobrze. Postanawia wpisać pewną kombinację słów, która zamienia jego życie od podszewki. Od tej chwili, dzięki Edytorowi Tekstu, jego życie jest znacznie inne, o wiele lepsze.